czwartek, 31 stycznia 2013

31.01.2013

Wprowadzenie do polityki społecznej, ocena końcowa: 4.
Jestem naprawdę bardzo zadowolona z siebie, do tego stopnia, że aż nie chce mi się uczyć na jutrzejszą filozofię. Wiem, wiem - nie można spocząć na laurach, ale po raz kolejny nawet nie wiem z czego i co dokładnie jest wymagane na test. Filozofia, to największa porażka na tych studniach, przedmiot kompletnie nie uczący niczego. Po co mam wiedzieć o jakiś cnotach czy badaniach transcendentalnych? Nie potrzebne kompletnie. Może gdyby byłoby to dostosowane do naszego kierunku studiów, miałoby to jakiś sens. Ale w przypadku uczenia się o metodach formowania się bytu (?), przedmiot ten, mija się z celem.

Już miałam siadać do czytania tego czegoś, ale zrobiłam się głodna. Przyrządziłam pysznego łososia z dużą ilością sałaty i grzankami. Pyszności. Najadłam się tak bardzo, że teraz przydałaby się odpoczynek, bo nie jestem w stanie wykonać żadnego innego ruchu ;)
Może zadzwonię jeszcze do Doroty, sprawdzić jak jej idzie. Jutro mamy siedzieć koło siebie, więc muszę się zorientować jaki jest jej stan wiedzy (choć przypuszczam, że niewiele lepszy od mojego).

Przepiszę się do grupy w której jest T. Ada i Magda powiedziały żebym tego nie robiła, ale jak powszechnie wiadomo - jestem nienormalna. Co z tego, że narażam się na ciągłe odpytywanie, małą grupę (choć dzisiaj jak sprawdzałam jest w niej 10 osób) i ewentualnie brak pożyczenia od kogokolwiek notatek, w razie jakiejś nieobecności? Co ja poradzę, że On mnie tak fascynuje i zwyczajnie pociąga? Nic. Zostaje mi tylko przepisać się do II grupy.
A niech spróbuje nie chodzić, to nie wiem co mu zrobię...

M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz