Wczoraj podczas godzinnej rozmowy o 24.00 z Dorotą ustaliłyśmy, że nie opuściłyśmy ani jednych ćwiczeń z ekonomii, teraz musimy je poświęcić, aby poprawiać to co schrzanił Alek. Wczoraj także miał wysłać podsumowanie swojego cudownego rozdziału o kulturze, bo my nawet nie wiedziałyśmy jakie wnioski mamy z tego wyciągnąć. Nie dość, że wysłał to o 2.00 w nocy (czekałam do tej godziny!) to jeszcze zamiast podsumowania jego wątku, przysłał mi 4 zdania o planach budżetowych na 2013 rok! To nic, że cały projekt był o latach 2011/12, to nic, że po raz kolejny dostaję pracę nie na temat, to nic, że znowu trzeba to poprawić. Co więcej, jeszcze wmawiał mi, że to jest dobre, pokazuje plany przyszłościowe, jest to po prostu genialne i niezbędne. Niech do jasnej cholery zajmie się tym o co go prosiłyśmy i nie wtrąca do niczego innego!
Frustracja, złość, byłam bliska płaczu. Nie poszłam z Dorotą ani na ćwiczenia, ani na wykład z ekonomii. Dlaczego ja przez tego człowieka mam tracić cenne zajęcia, bo on nie jest w stanie skleić do kupy dwóch zdań?!
Przed prawem znowu mnie męczył, nie bacząc na to, że w tym samym czasie rozmawiałam z dziewczynami. Podszedł i zaczął wyrzucać z siebie wszystkie aluzje i uwagi, przy nich, dotknął mojego ramienia po raz kolejny, uspokajając ("Okej, wszystko naprawdę jest dobrze") jeszcze raz to zrobi, a go uderzę. Nie widzi, że jestem na niego zła i go celowo unikam?
Tyle ile się dało przerobiłyśmy. A było tego naprawdę sporo, bo Alek zrobił coś czego nie powinien, coś co należało do mnie i do Doroty. Zajął się redagowaniem wywiadów (jego wcale z nami nie było podczas przeprowadzania nich, nie wiedział jakie otrzymałyśmy odpowiedzi, a uzupełnił pytania, oczywiście wpisując nieprawdę). Jedna wielka paranoja! Na administracji też się wykłócał o swoje, chciał swoje podsumowanie.
Z Doris byłyśmy bardziej sprytne. Zrobiłyśmy 2 ostateczne wersje. 1 wysłana dla Alka - zawierała jego podsumowanie. 2 wersję otrzymał Szarfi - bez końcówki o budżecie i, jako że trzeba było umieścić w podsumowaniu podział pracy, sobie przypisałyśmy więcej zasług (co akurat jest prawdą), a kulturę, którą zajmował się Aleksander podkreśliłyśmy na czerwono. Nie wiem jak zareaguje Szarfi otrzymując taki chłam, jakim jest kultura, więc ubezpieczyłyśmy się zwalając to na Alka (co akurat też jest prawdą).
Profesor ma tydzień na sprawdzenie tego. Po tym czasie ma albo ocenić pracę, albo wskazać co jest do poprawienia. W naszym przypadku poprawki będą sprawą oczywistą, bo ta praca w dalszym ciągu nie wygląda perfekcyjnie i tak naprawdę niczego nie analizuje.
Okropny dzień: śnieg, deszcz, niewyspanie, zmęczenie, ból głowy. Jedyny pozytyw - T. pojawił się na administracji. Daleko od niego siedziałam, ale i tak podpatrywałam co robi. Prawie całe zajęcia zajmował się swoim telefonem. Ambitnie. Niestety dzisiaj nie wracaliśmy tym samym autobusem.
M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz