poniedziałek, 22 kwietnia 2013

20.03.2013

T. nie było. Znowu. A ja siedzę na monografach i czytam książkę, już nawet nie starając się, aby wykładowca nie zauważył. I tak nikt nie słucha, a książka wydaje się lepsza, niby stwarza pozory, że to być może coś związane z przedmiotem, nie to co wyciąganie telefonu lub rozmowy. Z resztą czego się spodziewać, skoro zaliczenie przedmiotu jest tylko na podstawie obecności - nikt nie słucha profesora.

M.

19.03.2013

Tragedia i koszmar na ćwiczeniach z kwestii i psychologii. To za każdym walka z samym sobą, aby nie zasnąć, aby nie zasnąć, aby tylko nie zasnąć. Ale to takie trudne i wręcz nierealne.

M.

18.03.2013

Z bardzo ważnych osobistych powodów, nie zawitałam na uczelnię. Prawo nam odwołali, ale niestety angielski był.

M.

14.03.2013

Na wykład z ekonomii nie poszłam, ten przedmiot już dawno spisałam na straty. Ani mi się śni tracić tyle czasu na jakieś pierdoły. 1h szykowanie się do wyjścia, 1h dojazd, 1,3h wykład, 1h powrót. A i tak śpię na tych zajęciach, więc celu w tym nie ma najmniejszego.

Szkolenie w nowej pracy!

M.

13.03.2013

Powiem szczerze, że dzisiaj dla mnie to mało intensywny dzień. Wybrałam się na ekonomię na 8.00 i na tym zakończyłam swój pobyt na uczelni. Śnieg, śnieg, zima. Tragedia.

M.