sobota, 16 marca 2013

5.03.2013

Wiosna, wiosna! Pożyczyłam od Ady płaszczyk, do tego założyłam obcasy, nowa bluzka. Liczyłam, że może dzisiaj T. w końcu pojawi się na ćwiczeniach. I po co to wszystko? Nie było go!

Na psychologii kolejne ćwiczenie w grupach. Byłam z Piotrem i H(G)lebem. Zabawnie, bo Piotr chyba był "wczorajszy" i miał niezłe odchyły. Mieliśmy zaprezentować heurystykę dostępności na wybranym przykładzie. Żadne z nas nie miało zielonego pojęcia co to jest. Google też nie za bardzo chciało nam pomóc. Piotr wymyślił jakieś eksperyment z mlekiem i jego dostępnością. Myślałam, że spalę się ze wstydu. To było takie głupie. Piotr prezentuje swoją "złotą myśl", a ja z Glebem staramy się powstrzymać przed wybuchem śmiechu. Pani profesor wielkie oczy, po czy mówi "aha, zapewne chodziło wam o to, że..." po czym zaczyna to tłumaczyć własnymi słowami. Piotr siada z uśmiechem na twarzy, mówiąc "kurw*, i tak nie wiem o co w tym chodzi".

Na informatykę poszłam z uśmiechem na twarzy. Nie wiedziałam, że pogoda aż tak na mnie oddziałuje. Zachodzące słońce, okulary przeciwsłoneczne na nosie. Bajecznie, do tego wracałam z rozmowy kwalifikacyjnej i mam pracę! Cieszyłam się już do końca dnia, mimo, że zadanie na informatyce mi nie za bardzo wychodziło.

M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz