sobota, 16 marca 2013

4.03.2013

Wraz z marcem, przyszła piękna pogoda, słońce, już tylko niewielkie pozostałości po śniegu. Od razu przyjemniej się robi i aby tak zostało.

Na koszykówce dzisiaj to ja prowadziłam rozgrzewkę! Wymęczyłam ich, a co! Przy okazji sama się nieźle nabiegałam, co wciąż nie zmienia faktu, że mi się podobają te zajęcia.

Socjologia. "Cudowny" temat o kulturze. Aby nie zanudzić się na śmierć, wypisuję słowo "wiosna" w różnych językach na marginesie, po czym pięknie to ozdabiam kwiatuszkami. Kreatywność na wykładach dosłownie kwitnie.

Ćwiczenia z socjologii. Jak zwykle nic ciekawego. Prócz jednego małego ale... Moją uwagę przyciąga pewien niegrzeczny Ł. :) Wiem, że na pewno nie ma żadnej dziewczyny, na wykłady chodzi jeszcze rzadziej niż T., ba w ogóle nigdy go nie widziałam! Dzięki facebookowi, dowiedziałam się jeszcze kilku innych ciekawych rzeczy, ma 3-letnią siostrę, co mnie strasznie rozczula. Nic tak na mnie nie działa, jak młody chłopak z małym dzieckiem na rękach, a on właśnie ma kilka takich zdjęć, gdzie całuje swoją małą siostrę. I wytatuował sobie datę jej urodzenia na nadgarstku. Czyż to nie jest słodkie?
Ale on chyba jest jeszcze bardziej nieosiągalny niż T., chociaż na pewno bardziej otwarty i towarzyski.

Prawa rodzinnego dzisiaj nie było.
A na angielski nie chciało mi się już jechać. Za to intensywnie wyszłam korzystać z tych pierwszych wiosennych promieni słońca - biegałam.

M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz