niedziela, 24 marca 2013

12.03.2013

Pomalowałam usta intensywną bordową szminką pożyczoną od mamy i poszłam na ćwiczenia. Nie liczyłam już nawet, że zobaczę T., bo skoro do tej pory się nie pojawił to wątpiłam czy pojawi się kiedykolwiek.
Jakież było moje zdziwienie, gdy znudzona czekaniem, zauważyłam T. wbiegającego po schodach. Mała radość we mnie, której nie mogłam po sobie okazać. Siedziałam jak gdyby nigdy nic, machając nogą w rytm muzyki płynącej z moich słuchawek. Doris zaspała i nie dotarła na zajęcia. Alek siedział zajęty swoim telefonem. Gburowaty, hejtujący wszystkich Łukasz plątał się w jedną i w drugą stronę, a ja siedziała obok zakochanych, choć dzisiaj kłócących się Jacka i Marty. T. zajął samotną ławkę w drugim końcu korytarza.
Jacy wszyscy jesteśmy niezintegrowani, każdy zajmuje się swoimi sprawami i tak naprawdę nie ma do kogo się odezwać, bo wszyscy są tacy mało towarzyscy. Fakt, stworzyło się może kilka grupek, ale to wszystko jest takie puste. Nie wiem co o tym sądzić, czy wszędzie tak jest?

Zajęcia, niezbyt owocujące, bo nikt nie wybrał tego tematu prezentacji, profesor o tym nie wiedziała i nic nie przygotowała zastępczego, musiała jakoś improwizować. Spóźniło się kilka osób. Nic nadzwyczajnego. Z wyjątkiem tego zadowalającego widoku, który siedział przed mną ;) Już wiem, jak wymawia się jego skomplikowane litewskie nazwisko, i że tak naprawdę to pochodzi z Litwy, ale ma korzenie rosyjskie i polskie. Och, chciałabym się dowiedzieć o nim więcej! Ale jak?

Skończyliśmy 15 min wcześniej, do następnych ćwiczeń zostało jeszcze 30 minut. Zastanawiałam się co będę robiła tyle czasu, ale Ala zaproponowała mi i Dorocie G., abyśmy przeszły się do naszego wydziałowego baru. I tak 30 min przy kawie upłynęło błyskawicznie, przez co nawet nie zorientowałyśmy się, że już zaczęła się psychologia i spóźnione wbiegłyśmy do klasy. T. zajął moje ulubione miejsce w ostatnim rzędzie. Cóż, jemu wybaczę ;) Oczywiście nie obyło się bez ćwiczenia w grupach. Znów trafił mi się Alek i tym razem gburowaty Łukasz. Wymyśliliśmy jakieś doświadczenie i jakoś te 1,3h minęło.

Dzisiaj zajęcia z informatyki zostały odwołane, z czego oczywiście bardzo się cieszę, bo dzięki temu miałam czas pojechać podpisać moją umowę o pracę!

M.

1 komentarz:

  1. nie wszędzie tak jest, nie wiem czemu u Ciebie to tak wygląda.. u mnie naprawdę wszyscy są świetnie zgrani i tworzymy naprawdę fajną grupę. Może zgranie przyjdzie z czasem? ;)

    OdpowiedzUsuń