Na logice siedziałam z otwartymi oczami i tylko przepisywałam machinalnie definicje z tablicy. Nie wiem o co chodzi w zdaniach logicznych, zupełnie nie wiem. Żadnych przykładów, żadnego tłumaczenia, brak jakichkolwiek wyjaśnień, spowodował, że po 1.30 godzinie wyszłam jak zahipnotyzowana ;) A kwadrat logiczny wcale nie jest taki logiczny i nie ułatwia rozpoznawania stosunku zdań kategorycznych. Powoli zaczynam wątpić w moje zdolności na zbliżającym się kolokwium. Tego jest tak dużo...
Nie pojechałam do domu na 40 minut pomiędzy pilatesem a ochroną. Postanowiłam, że w tym czasie dokończę czytania tekstów na jutrzejsze WPS. Teraz do przeczytania było blisko 70 stron. Przez jeden tekst nie przebrnęłam: wielowymiarowa deprywacja. Nic dziwnego, że nie dałam rady tego przeczytać - jak widzę nazwisko "Szarfiego" (nasz wykładowca od administracji), zaczynam zastanawiać sie czy znam język polski, bo 3/4 słów jest takie niezrozumiałe.
Wieczorem umówiłam się z M., A., A., N. do klubu park. Piwo w cenie biletu i muzyka lat '80 - '90. Było wesoło, oczywiście potańczyłyśmy, oczywiście poznałyśmy jakiś chłopaków, ale razem z M. przez niektórych mężczyzn musiałyśmy udawać lesbijki:) Wylałam na siebie pół szklanki piwa. Miałam wrócić o 1.00, a położyłam się spać o 4.00. O 6.00 MUSZĘ wstać!
Nauka na dziś: całowanie się z facetem, który pali, to jak całowanie się z popielniczką. Obrzydlistwo. Nienawidzę papierosów. A szkoda, bo chłopak ładny i wysoki :)
M.
o Ty wariacie!! :D
OdpowiedzUsuń