Mało kto przeczytał tekst na dzisiejszy WPS, poskutkowało to niezapowiedzianą kartkóweczką. Aj, wymyślałam co się dało. Wiem, że część na pewno nie jest dobrze, część może mi uzna i może będzie plusik; oby, bo jak nie zaliczę, to coś czuję, że trzeba będzie przeczytać te 200 stron i pójść odpowiadać z tego na dyżurze.
Miałam pisać tylko o uczelni i funkcjonowaniu na studiach, ale coś we mnie siedzi i nie mam gdzie, i komu tego powiedzieć, a jako, że na tego bloga zagląda jedynie moja A., mogę podzielić się tutaj moimi wewnętrznym przeżyciami. Smutkiem, jaki dzisiaj mnie ogarnął. Nawet nie chce mi się uśmiechać, chcę się gdzieś schować i popłakać, po prostu.
Chcę być szczęśliwa, ale nie mam ku temu podstaw. Czuję, że prawdziwe szczęście osiągnę tylko z ukochaną osobą, której nie mam. To jest główny powód frustracji, wiem, że cokolwiek by się nie wydarzyło, cokolwiek wspaniałego bym nie przeżyła, nie będę w stu procentach szczęśliwa, bo brak mi prawdziwej miłości. Dzisiaj w nocy przebudzona koszmarnym snem, pomyślałam - jak dobrze, by było gdyby ten ukochany leżał obok mnie, pocałował, przytulił i powiedział : "Kochanie to tylko sen."
Nie chcę udawać, że wszystko jest w porządku, bo nic nie jest w porządku. Jestem smutna i zmartwiona. Cieszę się szczęściem innych, naprawdę, życzę im jak najlepiej, ale jednocześnie zazdroszczę. Zazdroszczę i to bardzo. Wiem, jak cudownie by było gdybym po prostu miała kogoś. Wiem - miłość przychodzi znienacka, niektórzy mówią, że jest kwestią przypadku. Wiem - czekać, czekać, czekaaać, tylko ile jeszcze? Te kilka lat nie wystarczy?
Powoli nadzieja we mnie umiera. Nie wiem co się dzieje ze mną. Dlaczego tak trudno mi kogoś znaleźć, KOGOKOLWIEK? Mam dobry kontakt z dziewczynami, do chłopaków także bez większego problemu się odzywam. Staram się uśmiechać, mam pasje, zainteresowania, umiem gotować, lubię to, sprzątam, prasuję, kocham zabawy i imprezy, i noce z książką i ciepłą herbatą. Uczę się, nie jestem głupia, ani brzydka (w mojej subiektywnej ocenie) i chyba najważniejsze - chcę kogoś kochać. Więc w czy problem?
M.
don't worry, ja wiem dlaczego to tak :) Po prostu zostałaś przeznaczona dla kogoś naprawdę wyjątkowego :*
OdpowiedzUsuń