Umówiona na wyznaczoną godzinę, stawiłam się pod rotundą. A. i E. już są. Jest także O., bardzo miła dziewczyna, z którą miałam możliwość się zapoznać. Staliśmy, marzliśmy i czekaliśmy na resztę ekipy, która się sporo spóźniała. Ale dochodzili powoli. S., O., O. (ale, każe się nazywać K. :) Poszliśmy do jakiegoś baru, gdzie małe piwo kosztowało 8zł. Tak jak szybko weszliśmy tak i szybko wyszliśmy. To nie na nasze studenckie portfele. Następny kierunek: "między wódką a zakąską" - cudowna nazwa! Piwo po 4 zł. Od każdego chciano dowód, a ja dowód zostawiłam niechcący u A., trzeba było coś szybko wymyślić. Dałam legitymację szkolną, studencką i udało mi się, miałam piwo :)
Poszliśmy potem do klubu. Obecność A., widziałam, że wszystkich denerwowała, mnie też! Jego komentarze i przechwałki naprawdę działają na nerwy. Szatnia - a jakże płatna 2 zł. Dobrze chociaż, że dostaliśmy darmowy kupon na piwo.
Klub 55 mały i ciasny. Muzyka na początku tragiczna, nie za bardzo wiedziałam jak mam się przy tym bawić. Ni to techo, dubstep, ni to remixy remixów - w każdym razie, na pewno nie do tańczenia. Z kuponu skorzystałyśmy zaraz na wejściu, później z palarni i tak czekałyśmy aż się trochę rozkręci. Było jeszcze kilkoro ludzi od nas z kierunku, między innymi D., z którym się wcześniej nie znałam, a który przywitał się ze mną buziaczkiem. Ogólnie wariat, myślałam, że to typ takiego chłopca spod bloku, ale nie - uśmiechnięty, wszędzie go pełno, sympatyczny.
Podczas jednego z wypadów do palarni z E. poznałyśmy W. od nas z kierunku. Trzyma się z D. Wydawała mi się niezbyt towarzyska, głupia i z denerwującym poczuciem humoru. Jaka jest naprawdę? Wydaje się fałszywa, dziwna, ale gadała jak nakręcona, o tym jakich ma super przyjaciół, jaka jest szalona i jak było w Chorwacji, Bułgarii i innych super wypadach ze znajomymi. Stałyśmy, gadałyśmy, paliłyśmy, gadałyśmy, paliłyśmy, później poszłyśmy po jeszcze jedno piwo. Potańczyłyśmy chwilę w grupie. Gadałyśmy i znowu paliłyśmy. Później nawet nie wiem kiedy, zrobiło nas się mniej i na parkiecie o 2.00 w nocy zostałam ja i E. i jakaś jej koleżanka z koleżanką. Tańczyłyśmy wśród ścisku, muzyka była lepsza, ale nie było dostatecznie miejsca na tańczenie w parach. Wgramoliłam się nawet na scenę i nie chciałam zejść, dopóki do tańca nie poprosił mnie jakiś chłopak.
Siedząc z nim przy barze i kolejnym już dla mnie piwie, dowiedziałam się, że ma na imię A., pochodzi z Anglii, do Polski przyjechał robić magisterkę z amerykańskiego biznesu (czy jakoś tak), nurkuje, jest miły i wygląda jak Michel Telo. Naprawdę miło się rozmawiało, wymieniliśmy się numerami telefonów, komplementował mnie, a ja się uśmiechałam:) Wiem, że i tak nic z tego nie będzie. Mam nadzieję, że nie zadzwoni, a ja dzięki temu nie będę musiała mu odmawiać.
Wyszłam z E., A., A. i jej koleżanką po 3.00. Doszłam na przystanek 5 minut później i przez to spóźniłam się na autobus. Nikt ze mną w moim kierunku nie wracał, a mi do kolejnego autobusu zostało 35 minut. Pomyślałam, że nie będę siedzieć jak wariatka na ławeczce, bo za zimno, więc szłam w stronę Okęcia. Po drodze cały czas śmiałam się do siebie. Ilość alkoholu działała mocno. Poza tym byłam szczęśliwa, że w końcu wpadłam jakiemuś chłopkowi w oko, a że on mi się nie spodobał to inna sprawa. Jak gdyby tego było mało idąc środkiem ulicy, nawet nie kwapiąc się, żeby zejść podziemiami w centrum, jakiś dwóch chłopaków spontanicznie powiedziało mi, że mam ładne perfumy. Lubię was chłopcy! Ubóstwiam cię Dior! Kocham j'adore! Szczęśliwa doszłam na piechotę aż do Och-teatru. A dopiero później zorientowałam się, że nie mam paska przy moim płaszczu i wyglądam w nim teraz jak w worku, cóż jutro trzeba będzie wrócić do klubu.
Nie wiedziałam, że o 4.00 rano trwają tak intensywne prace na torach tramwajowych, ludzie czyszczą jezdnie i przeprowadzają wszelkie naprawy, abyśmy my mogli o 8.00 rano "spokojnie" dojechać na uczelnię. Pełen szacunek dla nich.
Mój autobus dojechał tylko do Hynka, znów miałam kawałek do przejścia. Dobrze, że byłam jeszcze trochę pijana, bo na trzeźwo nie dałabym rady przejść o 4.00 rano tyle kilometrów ;)
Marzy mi się w przyszłości!
http://www.youtube.com/watch?v=UWb5Qc-fBvk
M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz