Tak, nie żyję. Wstałam na zajęcia, chyba nie trzeba tłumaczyć w jakim stanie. Żołądek krzyczy: nieee! Nigdy więcej alkoholu.
Na sam początek dnia, o 8.00 rano - niezapowiedziana kartkówka! A co?! Od teraz zawsze będą wejściówki i zawsze mamy czytać teksty. Wcześniejszą kartkówkę na 30 osób, zaliczyły 4, reszta ma przyjść odpowiadać ustnie na dyżurze. Znajomość literatury obowiązkowa. A ja tak nie chcę czytać tych dwustu nudnych stron o sytuacji bezrobotnych po zamknięciu fabryki w Marienthalu. Pewnie dzisiejszej wejściówki też nie zaliczę, bo napisałam tylko jedno zdanie w odpowiedzi na drugie pytanie, zabrakło mi czasu.
Jak można się domyślić, powyżej moich możliwości była dzisiejsza filozofia. Alek miał mnie wpisać na listę. Wiem tylko, ze ominęła mnie wiekopomna chwila - zadziałał mikrofon! Inna sprawa, że nie zadziałało jej "machinerium" czyli rzutnik, ale że mikrofon!!! Jestem pełna podziwu.
M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz