sobota, 10 listopada 2012

8.11.2012

Długi dzień, oj długi. Zaczęliśmy od ekonomii, na której zasypiałam. Chodzenie spać o 1.30 w nocy, nie jest najlepszym pomysłem. Obudziłam się nieco na prawie, gdyż tam trzeba szybko pisać i zapamiętywać jednocześnie jak najwięcej rzeczy. Dziś było o spadkach i testamentach, także ciekawe. Na wykładzie z ekonomii zaś zbuntowałam się i nie zapisałam nic poza datą. Usiadłam za daleko, nie widziałam za wiele, było duszno, a poza tym i tak nic nie rozumiałam co mówiła wykładowczyni, więc robienie notatek sobie odpuściłam.

Przed zajęciami, rozmawiałam z E., która także wybiera się na otrzęsiny. Dzięki bogu, nie będę musiała iść tylko z A. Ona umówiła się już z dziewczynami z swojej grupy, których nie znam, przy rotundzie, godzinę wcześniej, aby wiadomo - napić się przed. Powiedziała, abyśmy do nich dołączyli, a później pójdziemy razem. O wiele lepiej zrobiło mi się na sercu. Wyprawa sam na sam z A. nie zbyt mnie satysfakcjonowała.

Później WPS, na którym traciłam resztki sił. Usiadłam z E. za filarem-ścianą i znów darowałam sobie robienie jakichkolwiek notatek. Cóż, najwyżej się uzupełni, przecież granie na telefonie jest o wiele ważniejsze :)
Doszłam także do wniosku, że pójście na administrację, przy moim obecnym sennym stanie nie ma kompletnie sensu. Już E. w razie czego miała mnie wpisywać na listę, po czy wyszło tak, że namówiła mnie na pójście. Ah, żałuję, bo obecność nie była sprawdzana. Ale chociaż pogadałam z E. w ostatnim rzędzie. Naprawdę miło siedzi się na samym końcu, nie wiedziałam nawet, że tak fajnie. Co prawda profesor zwrócił nam uwagę za rozmowy, ale trudno. Oczywiście muszę pamiętać uzupełnić jakieś notatki z administracji :)

Dlaczego mi to robisz T.? Znowu go nie było. To już miesiąc, nie wiem jak będę wytrzymywała to, że On nie będzie chodził na wykłady, a ja nie będę miała jak się nacieszyć się Jego widokiem. Jest mi to po prostu potrzebne! Potrzebne!

M.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz