wtorek, 13 listopada 2012

13.11.2012

W sobotę odwiedziłam pierwszy raz akademik u A. Byłam bardzo zaskoczona, nie tak sobie wyobrażałam ten budynek i życie tam. Akademiki raczej kojarzyły mi się ze starociami, brudem i latającymi studentami po korytarzach, a tu o: nienaganna czystość, cisza, spokój, wszystko nowe i białe.
Robiliśmy projekt na administrację. Przypuszczam, że łatwo i szybko nam z tym nie pójdzie. Pracy i pomysłów od groma, tekstu do napisania też nie mało. Nie we wszystkim możemy się zgodzić, każdy ma swoją wersję i chce podążać według niej. A poza tym czas nam szybko uciekał, bo zajmowaliśmy się jakimiś bzdetami i gadaliśmy.

A dzień dzisiejszy, wyglądał jak każdy inny. Pani od logiki w końcu zapowiedziała nam pierwsze kolokwium! Za 3 tygodnie, z całego dotąd opracowanego materiału. Nie powiem, trochę tego jest, ale liczę, że sobie poradzę ;) Cóż, póki co nie opuszcza mnie pozytywne myślenie. Poza tym, chciałam już mieć jakiś sprawdzian. Wszyscy na około mają klasówki, kartkówki, panikują, że tyle uczenia, a ja tak naprawdę uczenia jako takiego nie mam w ogóle. Cieszę się, ale jestem też trochę zmartwiona, bo jak przyjdzie sesja, to nauki będzie mnóstwo, a skoro teraz nie uczę się "na bieżąco", bo nie czuję takiej presji, później będę załamana.

Na ochronie przyrody wyjątkowe nudy, choć to już kolejne zajęcia, na których nie mogę znaleźć dla siebie interesującego tematu. Tym razem omawialiśmy najważniejsze fakty z historii ochrony przyrody. A ja jako, że bardzo, bardzo nie lubię historii, to zarządzenia Bolesława Chrobrego o ochronie bobrów i opieka nad ich żeremiami nie bardzo mnie fascynowały. Albo sytuacja siedliskowa mikołajka nadmorskiego w czasie zaborów. Oj, to naprawdę nie dla mnie.


A poza tym to nienawidzę autobusów odjeżdżających z Foksal - zawsze pełne ludzi i 3 lub 4 przystanki muszę iść pieszo.
 
Oczywiście muszę to dodać... minęłam się z T. na logice! Moja grupa kończy zajęcia, a jego zaczyna, zaraz po naszej. Szedł sobie sam, z kapturem na głowie, zamyślony, nie uśmiechnięty. Ważne, że żyje i jeszcze uczęszcza na ćwiczenia, bo po tym miesiącu nie widywania go, aż się bałam, że zrezygnował lub coś podobnego ;)

http://www.youtube.com/watch?v=SO8kTqS7jXs

M.

1 komentarz:

  1. zazdrość przeze mnie przemawia, minął miesiąc i trochę a ja mam już dosyć uczenia się... i jeszcze mam tyle roboty, że nie wiem co olać jako pierwsze.. pozdrawiam, zmęczona nauką ja

    OdpowiedzUsuń