czwartek, 20 grudnia 2012

19.12.2012

-To może pani M., powie jaka jest definicja zdrowia w ujęciu negatywnym biomedycznym.
-Nie przeczytałam tego tekstu...
-Pani M....!! (z wyraźnym rozczarowaniem w głosie)

Późnij mnie już nie pytała:) Dobrze, że nie kazała przyjść na dyżur zaliczać dzisiejszych zajęć. Było nas dziewięcioro na ćwiczeniach z WPS, naprawdę tłumy, ale była wyrozumiała dla nas. Wiedziała, że tylko niektórzy zajrzeli do tekstów, nikt nie przeczytał całości.

Spotkałam się z Alkiem i Dorotą w KFC. To spotkanie było całkowicie bez sensu, nic dodatkowego nie zrobiliśmy w naszej pracy. Tylko lanie wody, lanie wody i znów lanie wody Aleksandara. Już nawet nie miałam sił tego komentować. On chce to zrobić na odczepnego, żeby było, ale jak to już nieistotne. Ja chcę żeby to było porządne, nie chcę się skompromitować słownictwem na poziomie dzieci z podstawówki. Oj, nie zgraliśmy się w tej kwestii.

Administracja, administracja, administracja... zzzz...zz.. Jak przy tym nie zasnąć?
Nie zgodził się na przełożenie testu. Wszyscy w rozpaczy. Są takie przedmioty, których po prostu nie da się nauczyć - administracja publiczna jest jednym z nich.

M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz