czwartek, 20 grudnia 2012

17.12.2012

W sobotę Dorota nas wystawiła i nie przyszła na spotkanie. 3 godziny wcześniej napisała do nas sms, że jest chora. Właściwie to nie jestem pewna czy to prawda czy delikatne zrzucenie winy na chorobę, a w rzeczywistości nie wykonanie swojej pracy dotyczącej budżetu na Ursynowie. Widziałam ją dzień wcześniej - nic nie zapowiadało się nawet na katar. Specjalnie przekładałam swoje plany, miałam nie jechać do Żyrardowa, po czym Dorota (w podtekście),  zwaliła winę na mnie i na Alka, że nie spotkaliśmy się we dwójkę! Moim zdaniem byłoby to kompletnie bez sensu - nie mieliśmy laptopa, nie mieliśmy jej rozdziału o budżecie, sami książki Kuleszy nie opiszemy, zakończenia też nie ma jak skleić, mając tylko wstęp, a poza tym sam na sam z Alkiem i jego przechwałkami doprowadziłby mnie do furii. Żałosne to wszystko. Zaproponowałam, abyśmy nie poszli na filozofię i usiedli do tego solidnie, napisali to. Nie wiem, naprawdę nie wiem co z tego wyjdzie. Na pewno nie chcę się tym zajmować w święta.

Na angielskim, tradycyjnie, nic szczególnego. Podobno jest możliwość wysłania prezentacji, tyle, że za każdy tydzień zwłoki jest -5 punktów. Dokończę to i wyślę.

Szybkie zakupy świąteczne w Złotych z Adą i pojechałam na Rembertów do Magdy zarejestrować się na oguny. Ma internet 20mb, więc nie powinno być problemów. Zważywszy na to, że muszę w tym samym czasie zapisać się na 2 przedmioty. Refleks i szczęście. Tylko tyle jest potrzebne podczas rejestracji na usosie.
Oczywiście nie obyło się bez przygód. Jadąc do niej kolejką, był wypadek gdzieś w Wesołej i pociąg stał dobre 30 minut między Wschodnią i Rembertowem. Taki strach, za 20 minut rejestracja, a ja nawet nie wysiadłam z pociągu. Ady nie było jeszcze w domu, więc też nie dałaby rady. Prawie płakałam. Dzięki temu, że biegłyśmy szybko, udało mi się zalogować 5 minut przed 21.00. Jednak z samym zapisaniem się nie było już tak ładnie. Na źródła kultury prawnej zjednoczonej Europy udało się, ale na ustrój wybranych państw współczesnych już nie, a zielony koszyczek się pojawiał! Cóż będę musiała wymyślić inny sposób na zdobycie tych nieszczęsnych 11 punktów ECTS. Brakuje teraz mi dwóch, zakładając, że monografy są za 2 punkty (nie napisali ile punktów jest do zdobycia, ale profilaktycznie zapisałam się w piątek na 2 monografy).


Powrót o 23.00 z drugiego krańca Warszawy nie wyszedł mi najlepiej. Powiedzmy, w ogóle nie wyszedł. Warszawa zaśnieżona po kolana, zimno, wiatr, brak 3 pociągów, które powinny przyjechać w trakcie 50 minut czekania na peronie. Skończyło się noclegiem u Magdy i Kingi. Przynajmniej wesoło było. Na logikę nie dałam rady dojechać :D

M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz