poniedziałek, 1 października 2012

28.09.2012

Tradycyjnie miałam problem ze znalezieniem sali. Krakowskie Przedmieście 3 z zewnątrz przypomina niepozorny budynek, jednak za skromnymi drzwiami kryje się 100 innych drzwi, schodów, windy i dużego holu i korytarzy. Spanikowana stanęłam gdzieś z boku. Nawet nie wiedziałam kogo mam się zapytać o kierunek. Szczęśliwie dla mnie, 2 minuty po mnie weszła E. Razem udało nam się znaleźć salę 3.

Chwila dla naszych wykładowców, opiekunów, profesorów, nie pamiętam dokładnie z kim miałam do czynienia. Podpisałam umowę z uniwersytetem, odebrałam legitymację i papierową torbę z długopisem, informatorem, mapą Warszawy w środku, stertą ulotek. W międzyczasie przyglądałam się chłopakom. Odnalazłam jednego, który już podczas pierwszego i trzeciego dnia  dni adaptacyjnych przykuł moją uwagę. Modliłam się w duchu, aby był z polityki społecznej i żeby był w mojej grupie. I tak, jest z polityki, ale nie w mojej grupie. Ma na imię T. czarny kolczyk w lewym uchu i cudowny lewy profil, wysoki, szczupły, brunet. Trochę zadziorny i rockowy, tak myślę. Fajnie ubrany i najprawdopodobniej ma dziewczynę.
Ale dziewczyna nie ściana, da się przesunąć ;)

Dzisiaj impreza w klubie h2o, dla pierwszorocznych i ogólnie dla UW. Chciałam pójść, nawet zabrać ze sobą A., jednak jak się okazało na 7.00 do pracy. I integrację trafił szlag.


http://www.youtube.com/watch?v=_p_MvePxC4w
http://www.youtube.com/watch?v=daoY5iPorMc

I wciąż nieustanie zastanawiam się, która wersja jest lepsza, chociaż jako pierwszy usłyszałam remix i chyba on bardziej do mnie przemawia.
A ten utwór na zawsze będzie mi się kojarzył z powieścią "Ptasiek", bo gdy ją czytałam, miałam fazę na tę piosenkę.

M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz