Dzisiejszy dzień minął stosunkowo szybko. Zaczęłam od ćwiczeń z ekonomii. Myślałam, że będzie gorzej, bo ekonomia głównie kojarzy mi się ze wzorami, liczeniem i wykresami. Owszem wykres były, ale niezbyt trudne.
Na prawie słuchałam uważnie i starałam się jak najwięcej zapamiętać i jak najszybciej notować. Profesor prowadził zajęcia w dosyć ekspresowym tempie, choć nie było to to samo co przeżyłam na historii w liceum, to mimo wszystko były to intensywne zajęcia. Dobrze, wolę to niż zasypianie z bezczynności.
Na ekonomii, w tej klasie bez ławek, siedziałam między dwoma chłopakami. Jeden z nich przez 1h 30min siedział "noga na nogę". Naprawdę, przez cały wykład siedział w ten sposób! Doprawdy, godne podziwu. A sam wykład? Na początku profesorskie pleplenie o niczym, później nieco się ożywiło, gdy pani profesor zaczęła wśród nas robić "ankiety". Zadawała pytania, na które sami mieliśmy sobie odpowiedzieć, a później poprosiła o podniesienie ręki, z tym jak kto twierdzi. Dowiedziałam się, że T. woli model życia adekwatny do naszych czasów, czyli: najpierw kariera, praca, związki partnerskie, krótkie, dzieci później. Właściwie poniekąd też tak uważam, ale nie podniosłam ręki, bo nie ze wszystkim się zgadzam.
Na WPS było beznadziejnie nudno. Moje słownictwo nie jest zbyt bogate, ale nie wiem jak ładniej i poprawniej mogłabym opisać bezsens nudnych zajęć, więc piszę po prostu - beznadziejna nuda. Nie wiem czy mam zapamiętać ten spis nazwisk, przy każdej teorii, bo w większości tyle wyniosłam z dzisiejszego wykładu. Nazwiska twórców jakiś idei. I po co mi to?
Na administracji publicznej było jeszcze gorzej niż na WPS. Wykład o 16.00, prowadzony monotonnym głosem przy zasłoniętych żaluzjach nie jest najlepszym pomysłem dla studentów, którzy mają zajęcia od 8.00 rano. Jak można się domyśleć - spałam. Co więcej, nawet tego nie ukrywałam, oczy same mi się zamykały. Obok, także znużona D., grała w angry birds, K. starała się coś notować, ale jak jej powiedziałam, że notatki z tej lekcji znajdzie na jego stronie internetowej, także pogrążyła się w słodką drzemkę.
T. nie było na dwóch ostatnich najnudniejszych wykładach. Widziałam jak wchodził do naszego dziekanatu. Też powinnam iść po zaświadczenie, ale kolejki są tak długie, że brakuje mi do tego cierpliwości i czasu. Niestety sekretariat jest zamknięty w środy i piątki, a w ciągu tych 3 dni otwarty 4 godziny. Zapewne jednak i tak będę musiała pójść w poniedziałek z samego rana. Skandal.
http://www.youtube.com/watch?v=UQOSsEA-TF4&list=PL9ytB7rLvCX4P5NNdaGZLGJffS1N5XMPG&index=13&feature=plpp_video
M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz