poniedziałek, 1 października 2012

27.09.2012

Szkolenie z zakresu praw i obowiązków studenta. Dowiedziałam się trochę o funkcjonowaniu tutaj, parę spraw organizacyjnych i ogólnie jak się studiuje, choć i tak powszechnie wiadomo, że potrzeba czasu aby się zaaklimatyzować w nowym miejscu, ogarnąć to zupełnie nowe miejsce.

Prócz tego oficjalna inauguracja roku akademickiego na moim wydziale. Fajnie się poczułam jako studentka, jestem trochę wrażliwa i w momencie, gdy wchodzili najważniejsi na uczelni, ubrani w te piękne stroje, zrozumiałam jaka jestem już dorosła, jak ważne zadanie stoi przede mną, może nawet na ułamek sekundy zawilgotniały mi oczy. Być może beznadziejny kierunek, nie aż tak bardzo mnie interesujący, ale mimo wszystko chcę skończyć te studia, pokazać rodzinie na co mnie stać, udowodnić sobie, że można i się da (choć już nie raz udowadniałam to sobie, jednak wciąż mi mało). Chcę stawić czoła nowemu wyzwaniu, poza tym sama tego chciałam. Odkąd pamiętam studiowanie na UW było moim marzeniem. Już jako dziecko, gdy jeździłam z rodzicami albo ciocią na wycieczki do stolicy i akurat byliśmy na Starym Mieście, zawsze zatrzymywałam się przed uniwersytetem i podziwiałam budynek, studentów przekraczających główną bramę, wydawali się tacy dojrzali, też tak chciałam, chciałam być dorosła i chciałam studiować. Teraz jest ten czas. Czy okaże się on porażką, czy może zwycięstwem?

Siedziałam obok stosunków międzynarodowych, przede mną siedziała dziewczyna z dziennikarstwa, ode mnie nikogo nie spotkałam, tylko gdzieś tam mignęła mi E. W przerwie między szkoleniem a rozpoczęciem roku, zapoznałam się z M. z polityki społecznej, ale z drugiego stopnia. Właśnie przeprowadziła się z Zamościa, widać, że zagubiona i pełna obaw. Jak ja.

http://www.youtube.com/watch?v=iYLQXz0D9LU

M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz