T. nie było. Znowu. A ja siedzę na monografach i czytam książkę, już nawet nie starając się, aby wykładowca nie zauważył. I tak nikt nie słucha, a książka wydaje się lepsza, niby stwarza pozory, że to być może coś związane z przedmiotem, nie to co wyciąganie telefonu lub rozmowy. Z resztą czego się spodziewać, skoro zaliczenie przedmiotu jest tylko na podstawie obecności - nikt nie słucha profesora.
M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz